Kiedy Dymitr się obudził dałam mu całusa i poszedł do swojego pokoju. Jak się ogarnęłam. Położyłam sie jeszcze chwile bo się źle poczułam. Pewnie to przez pogodę. Drzwi od pokoju sie otworzył i przez nie wszedł Dymitr. Uśmiechnąłam się do niego on podszedł do mnie.
-Jak się czujesz jesteś trochę blada.
-Nic mi nie jest tylko mi słabo to przez pogodę.
-Jedziemy?
-Jedziemy - Uśmiechnąłam się do niego i wstałam z łóżka. Strasznie mnie głowa bolała.- Dymitr pójdziesz po samochód?
-Jak się czujesz jesteś trochę blada.
-Nic mi nie jest tylko mi słabo to przez pogodę.
-Jedziemy?
-Jedziemy - Uśmiechnąłam się do niego i wstałam z łóżka. Strasznie mnie głowa bolała.- Dymitr pójdziesz po samochód?
-Jasne. Zachwile zejdź na dół.
-Okey.- Dymirt wyszedł z pokoju. Podeszłam do mojej torebki i wzięłam obojętne leki nie patrzyłam na etykiety. Trochę się lepiej poczułam. Wzięłam torebkę i w ciągu chwili byłam już przed wejściem do Akademi. Dymitr podjechał samochodem i wsiadłam do niego. Zapiełam pas, Dymitr ruszył. Zamknęłam oczy, bo głowa nadal mnie bolała ale nie w takim stomniu jak wcześniej. Dymitr to zauważył.
-Rose, wszystko okey?
-Tak tylko mnie troche głowa boli. Za ilę będziemy na miejscu?
-Za chwilę.-Miałam nadal zamknięte oczy. Zasnęłam. Dymitr po chwili mnie obudził-Rose jak się źle czujesz wrócimy do Akademi.
-Nie jest już dobrze. - Popatrzyłam przez okno i byliśmy na lotnisku. -Dymitr powiesz mi o tej niespodziance?
-Lecimy na wakacje.
-Jak ja nawet nie mam spakowanych ubrani i wogulę.
-O wyszystkim pomyślałem. Nasze waliski są w bagażniku.
-Kiedy ty to wszystko zaplanowałeś?
-To moja mała tajemnica.-Uśmiechnął się. -Ty idź do samolotu a ja za pakuje bagaże.
-Okey - wyszłam z samochodu, strasznie się czułam. Po chwili byłam już w samolocie. Usiadłam w fotelu i zasnęłam. Nie wiem co się dzieje bo cały czas śpię. Obudziłam się w ramionach Dymitra.
-Co jest?
-Dobrze się czujesz?
-Tak a co?
-Przespałaś cały lot i dojazd tutaj.
-Może to przez te leki co wzięłam.
-Jakie?
-Nie pamiętam. -Czarno zrobiło mi się przed oczami. Zasnęłam. Obudziłam się w wielkim łóżku. -Dymitr! -Zaczęłam go wołać nie przyszedł. Wstałam z łóżka i podeszlam do drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam wielki schody prowadzące na dół. Zeszam po nich i zobaczyłam wielki salon. Dymitr siedział na kanapie przezd telewizorem. Usiadłam obok niego.
-Już nie śpisz?
-Nie ,spałam dłuższy czas.
-Możesz mi powiedzieć co robią w twojej torebce silne leki uspakajające? -wyczuwam złość w jego głosie.
-Lekarz mi je dał po tym jak mnie wypisali ze szpitala.
-Dlaczego je wziełaś?
-Pomyliłam je z przeciw bólowymi. Co robiłeś kiedy spałam?
-Rozpakowałem walizki, zrobiłem zakupy w sklepie nie daleko, zacząłem oglądać film.
-Dlaczego zabrałeś mnie na wakacje?
-Bo widziałem jak nie dawałaś sobie rady z tą sytuacją. Powiedziałaś że zaczniesz żyć, wiec cie tu zabrałem.
-Dziękuję wspaniały jesteś. -przytuliłam się do niego. -A gdzie my jesteśmy?
-Na Hawajach. -Wstałam z sofy i podeszlam do wielkich szklanych drzwi. Widziałam prze piękną plażę. Nie wyobrażałam sobie że Dymitr mnie tu zabierze. Byłam tu rok temu , nic się nie zmieniło. Nagle poczuła jak ręce Dymitra znajdują się na mojej tali.
-Dlaczego nic nie jest proste? -zapytałam się go.
-Nie wiem.
-Idź się lepiej polurz pewnie w ogóle nie spałeś.
-Masz racje.-Dymitr odszedł od de mnie i poszedł na górę. Ja postanowiłam przejść się na plażę. Wyszłam na zewnątrz przed domem była odrazu plaża. Przypomniała mi się ta sytuacja jak moja podświadomość pokazała mi że będę szczęśliwa z Dymitrem. Ale los może sie zmnienić przecież to była moja podświadomość a ja zawsze się mylę. Zapomniałam zapytać się Dymitra ile tu będziemy. Wróciłam do domu. Weszłam do kuchni i zrobiłam sobie jajecznice. Bardzo długo nie jadłam. Posprzątałam i poszłam na górę. Wyszłam cicho do sypialni. Położyłam sie obok niego. Od razu mnie objął. Leżałam z nim i nic nie robiłam. Zaczęłam myśleć o tym że Kierova nas wypuściła coś nie wierze, myślę że Dymitra wysłała go na zwiady. Szybko wstałam, miałam gdzieś czy się obudzi szybko wyszłam z pokoju. Zamknęłam się w łazience która była obok sypialni.
Pukanie do drzwi słyszę.
-Rose? Wszystko dobrze?
-Tak tylko się źle poczułam. Nie przejmuj się. -Wstałam i oparłam się o umywalkę umyłam twarz. Musze się dowiedzieć co planuje - pomyślałam. Wyszłam z łazienki, Dymitr stał przed drzwiami. Super i teraz będzie mi truł dupe.
-Co się dzieje?
-Nic tylko się źle poczułam.
-Chodź na dół pogadamy telewizję. -Podszedł do mnie i wziął mnie za rękę. Zeszliśmy na dół trzymając a ręce. Nagle zadzwonił telefon komórkowy Dymitra, wyją go z kieszeni.
-Halo?- Ciekawe kto do niego dzwoni? - Hej mamo.... jestem na wakacjach.... co?... ale to nie możliwe on jest w Akademi... później zadzwonię.... okay pa.
-Kto to?
-Moja matka, twierdzi że spaliłaś znowu dom.
-Czyj?
-Swój. - Co?! Przecież to nie możliwe. Kto podpalił mój dom? Pościłam rękę Dymitra. -Rose...
-Daj mi na razie spokoju. -Pobiegłam do sypialni. Usiadłam na Mam dość tego wszystko się pogorszyło. Ja już nie wiem komu ufać. To wszystko mnie przerosło. Najlepiej byłoby siedzieć w domu. Nie dam za wygraną Stefanowi bo wiem że on wszystko zniszczył. Zeszłam na dół do Dymitra siedział na kanapie. Podeszłam do niego i usiadłam mu na kolanach i się w niego wtuliłam.
-Ja wiem że ciężko ci, ale jesteśmy na wakacjach i powinnaś się cieszyć.
-Nie chce tu być.
-Dlaczego?
-Nie wiem. Może dlatego że mój rodzinny dom spłonął. Nic mi nie zostało. -Lza zaczęła mi spływać po policzku. Dymitr otar mój policzek kciukiem.
-Kocham Cię i nikt cię nie skrzywdzi.-pocałowałam go namiętnie. W tym czasie on wyjął małe pudełko. Dał mi do ręki. Kiedy się od niego oderwałam otworzyłam pudełko. Był tam pierścionek. Co?! O nie...
-To nie zaręczynowy.
-Jest śliczny.-przytuliłam sie do niego.
-To drobiazg.
-Nikt nigdy czegoś takiego dla mnie nie zrobił.
-Wiem.
-Co robimy?
-A na co masz ochotę?
-Po gadamy TV?
-Dobrze.-Chciałam zejść z jego kolan ale mi nie pozwolił- gdzie się wybierasz?
-Chciałam usiądź obok.
-Ale tak mi wygodnie.
-Niech ci będzie.
Wtuliłam się w jego klatkę piersiową i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Zobaczyłam siebie... znowu.
-Co się stało?
-Jesteś w niebezpieczeństwie.
-Jak całe życie...
Nagle obudziły mnie coś na szyji. Dymitr mnie całował po niej.
-Hm?
-Pora się umyć i iść spać.
-Już idę...znowu ci to zrobiłam?
-Co?
-Zasnęłam przy oglądaniu telewizji.
-Nic się nie stało.
-Dobra ja idę się myć.
Wiem że dawno nie było rozdziału ale mam nadzieje że znajdę czas na blogi i życzę miłego czytania. Pozdrawiam Natinek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz