wtorek, 2 września 2014

Rozdział 5

No siema przypomniało mi się że mam drogiego blogaXD Mam nadzieje że się spodoba :) Pozdrawiam Natinek.





Ubrałam się w wygodny dres. I wyszłam na zewnątrz,a Dimitr został w domu. Nie mogę sobie pozwolić na słabość w Akademii, też tam nie będę wychodzić kiedy chcę. Wolę się nacieszyć wolnością. Same treningi, mało czasu dla siebie. Powinnam wcześniej tam, ale nie mam zielonego pojęcia że ja mam jakiś talent w walce nie miałam żadnego spotkania z człowiekiem w walce a szczególnie ze strzygą. Szczerze boje się tam iść inni mogą mnie za akceptować i co ja zrobię.  Postanowiłam już wrócić do domu. Dlaczego Dymitr chce żebym tam pojechała? Ja wolę tu zostac i zająć się domem. nie chce tam jechać. Weszłam do domu Dimitr spał w sypialni. Poszłam do salonu wzięłam telefon i zadzwoniłam do przyjaciółki znamy się od 15 lat ona jest w Akademi. 
-Halo?
-Natalia? Tu Rose.
-Jak tam u ciebie długo nie dzwoniłaś
-Dobrze jak tam w szkole dla Dampirów?
-Dobrze, mam dużo treningów ale powoli staje się dobra jak ty
-Ile my się nie widzieliśmy?
-Już rok.
-Tak szybko minęło. Chciałam ci powiedzieć że jadę do Akademii Świętego Władimira. 
-Aaaaaa! Będziemy razmem mieć treningi. 
-Tak...
-Ja już nie mogę się doczekać.
-Ja też
-Jacy są tam nauczyciel?
-Super, jest jeden najlepszy Dymitr on jest Bogiem nikt go jeszcze z akademi nie pokonał, zabił z milion strzyg. I podobno jak wróci z urlopu to wybierze sobie ucznia, którego będzie szkolił. 
-Aha
-No mam nadzieje że mnie wybierze. 
-Trzymam kciuki za ciebie. 
-Dziękuję, ale jestem najsłabsza z całej grupy.
-Nie prawda jesteś równie silna jak inni.
-Ta jasne.
-Za dwa dni będę 
-ok do zobaczenia.
-Pa.-Rozłączyłam się. 
-Z kim rozmawiałaś?- usłyszałam głos Dymitra. 
-Z przyjaciółką. Ona jest uczennicą w Akademi. 
-Tak? Jak ma na imie?  
-Natalia.
-Aaa znam ona jest najsłabsza z grupy. 
-I z tego powodu masz ją wybrać na swoją uczennice. 
-Powiedziała ci?
-No
-Rose ale ja nie mogę tak zrobić...
-Prosze dla mnie. 
-Ale ja już mam wybranego ucznia. 
-Aha...
-A może ty ją prze szkól .
-Ja nawet nie jestem uczennica tej placówki
-A jesteś lepsza niż drugo trzecio roczni.
-Przestań mi prawić komplementy, jade tylko poto żebym mogła się spotkać z Natalią. 
-Polskie imię? 
-No bardzo ciężko sie wymówić. 
-Polski to bardzo trudny język. 
-Ta. 
-Chcesz coś porobić? 
-Chce iść spać. 
-Idź do sypialni a ja jeszcze tu posiedzę
-Okey- Dymitr poszedł do sypialni wzięła ścieżkę z kuchni i poszłam do zamkniętego pokoju na górze. Weszłam do niego i zaczęłam wycierać zdjęcia z kurzu. Mama zawsze lubiła czystości i porządek, a tata nie było go w domu całymi tygodniami. Wyjeżdżał w jakieś delegacje, a jak wracał zawsze wspominał jak chciałby żeby mój nie żywy bliźniak tu był. Miał na imię Jonathan. Umarł przez strzyge która mnie zaatakował całe życie się obwiniałam. Nie mowie nic Dymitr'owi bo to nie jego sprawa. Nie mam zamiaru mówić nic jemu. Za niedługo rocznica śmierci Jonathana. Już sześć lat go niema. Jutro wyjeżdżamy do akademi. Nie mogę uwierzyć że zgodziłam sie tam pojechać.