niedziela, 24 sierpnia 2014

Rozdział 4

Przepraszam za opóźnienia i za błędy.


Poszliśmy do kuchni Dimitr usiadł na wysokim taborecie, a ja otworzyłam lodówkę.
-Chcesz rosół.
-Chętnie- wyjęłam jedną miskę i nalałam rosół i mu podałam.-A ty nie jesz?
-Nie,codziennie rosół może się znudzić.-zrobiłam sobie kanapki. Kiedy zjedliśmy Dimitr poszedł do salonu a ja robiłam pop-corn. Poszłam do salonu i usiadłam obok Dimitra na kanapie.
-To co oglądamy?
-Ty wybierz coś ja idę po napój.
-Ja poproszę sok.
-Okej.-poszłam z powrotem do kuchni. Wzięłam dwie wysokie szklanki i sok w kartonie. Wróciłam do salonu.
-Już wybrałem film...
-Niemów tytułu chcę mieć niespodziankę.
-Okej to oglądamy-usiadłam tak żeby poduszki nas oddzieliły. On włączył film i zjadłam trochę pop-ckornu i zasnęłam. Obudziłam się w nocy, w swoim łóżku, Dimitr pewnie spał na kanapie w salonie. Wstałam wzięłam kluczyk z komody i poszłam do zamkniętego pokoju na górze w którym nawet Nicol nie może sprzątać. Tam znajdował się jak ja to nazywam "Pokój pamięci". Znajdują się tam zdjęcia rodziny zawsze tam są zapalone świeczki. Zamknęłam drzwi i wzięłam zdjęcie mojej mamy potem usiadłam na podłodze opierając się o ścianę. Popatrzyłam na fotografie.
-Mamo nie wież jak nudno bez was. Chciała bym żebyście tu byli.-Wstałam i odłożyłam fotografie na miejsce. Zamknęłam drzwi i poszła do swojej sypialni. Usiadłam na łóżku i włączyłam lampkę nocną. Potem drzwi pokoju się otworzyły do środka Dimitr.
-Coś potrzebujesz? 
-Nie oto chodzi,  chciałem się dowiedzieć jak się czujesz?
-Dobrze wiele lepiej.
-Chyba nie jeżeli wstałaś w nocy.
-Ja po prostu... a czymu ty nie śpisz? 
-Myślisz że ja nie czuwam w nocy?
-Ja myślałam że śpisz. Zaniósłeś mnie do łóżka? 
-Tak uznałem że lepiej ci będzie w łóżku, na samym początku filmu zasnęłaś.
-Wiem, przepraszam cie za to.
-Nie przepraszaj ja też zasnąłem na początku, ale obudziłem się pod koniec i zaniosłem cię do łóżka. 
-Mogłeś spać tutaj ja na kanapie. 
-Wygodniej było mi na kanapie. 
-Dimitr posiedziesz ze mną? 
-Jasne.-zamkną drzwi i usiadł obok mnie na łóżku
-Straciłeś kogoś bliskiego? 
-Nie ale chyba wiem jak się czujesz. 
-Kiedy się obudziłeś?
-Jak wyszłaś z pokoju.
-Przepraszam możesz dalej spać, niepotrzebnie cie poprosiłam żebyś zemną powiedział,  poprostu niewiem co ja robię. Idę pobiegać. 
-W nocy?
-Zawsze tak robię. Dimitr możemy wcześniej pojechać do Akademii? 
-Za dwa dni?
-Mniej,więcej
-Tak możemy. 
-Dziękuję ci. Mam jeszcze jedno pytanie.
-Mów. 
-Czy byś mógł mnie traktować jak resztę uczniów? 
-Dobrze. -Wstałam i poszlam do łazienki.

sobota, 23 sierpnia 2014

Rozdział 3

Dimitr wyszedł za sobą zamykając drzwi. Słyszałam rozmowę chyba z jego matką.
-Cześć, jak...
-Fatalnie podobno ludzie widzieli tą pijaczkę- pomyślałam: "No fajnie ta przeciwko mnie trzeba stąd jakoś się wydostać". Wstałam i podeszłam powoli do okna. Miałam je otworzyć kiedy usłyszałam.
-Uspokój się ona nie jest taka zła...
-Spotkałeś ją u nas w wiosce ?
-Tak...
-Trzeba było ją zabić.
-Mamo! Daj mi to wytłumaczyć.- Jego matka się nie odezwała.-Pijaczka ma na imię Rose, znalazłem ją w lesie nie przytomną i tu ją przyprowadziłem. Leży w moim pokoju nie może chodzić.
-Niema czego szukać w moim domu, niech stąd się wynosi!-wtedy uznałam że nie będę się wymykać oknem, jeśli mnie tu nie chcą mogę wyjść drzwiami, miałam dość siły żeby wrócić do domu. Więc wyszłam z pokoju Dimitra, ich spojrzenia natrafił na mnie. Spojrzenie jego mamy było przerażające. Wtedy podszedł do nas chyba brat Dimirta, i popatrzył na mnie a potem na ich matkę.
-On może zapraszać dziwki a ja nie?- i odszedł oburzony.
-Ja już pójdę dziękuje za gościnę.- ledwo co powiedziałam przez zaskoczenie. I poszłam w stronę schodów, usłyszałam jak Dimitr mnie woła ale się nie zatrzymałam, musiałam jak najszybciej dotrzeć do lasu. Dlaczego dałam się tam zabrać? Przecież wiedziałam że tam mnie nie chcą może ze względu na Dimitra? Nie wiem mam mętlik w głowie.Już miałam wychodzić z lasu kiedy ktoś położył rękę na moim ramieniu. Odwróciłam się, a moje oczy ujrzały Dimitra .
-Nie trzeba było za mną iść, dałam radę sama.
-Widzę ale pozwól że zostanę dziś u ciebie dopilnuję żebyś wyzdrowiała.
-Niech ci będzie.
-Gdzie mieszkasz?
-W tym największym domu.
-Taki wielki na jedną osobę?
-Mieszkałam tu z rodzicami. Kiedy zostałam sama przerobiłam żeby tam była jedna sypialnia. Ja na kanapie.
-Nie ty tu masz problem ze zdrowiem.
-Idziemy na kompromis?
-Na to wygląda.
-Nie chce mi się kłócić, nie mam na to siły.
-Po co ci taki wielki dom?
-Mam sentyment do niego.
-Jacy byli twoi rodzice?
-Uparci.
-Wiadomo.-Uśmiechną się.
-Zawsze mnie to denerwowało że ojciec chciał mieć syna, a urodziła się mu córka. Zawsze do mnie mówił " Nie zabieraj się do męskiej roboty".
-A twoja matka?
-Ona mi powiedziała że jestem Dampirem, nigdy nic przede mną nie ukrywała.
-A o co chodziło mojej matce o pijaczce?
-To było po śmierci rodziców, wpadłam w nauk alkoholowy, spaliłam przez przypadek pół wioski ale kogo to obchodzi czy przypadek czy nie.
-Mnie, jak to się stało?
-Jeden chłopak, dobierał się do mnie a ja rzuciłam w niego świecą. Przeżył,żyje sobie w twojej wiosce.
-Skąd wiesz?
-Widziałam go.
-Kiedy?
-W twoim domu, to twój brat? Ten co nazwał mnie dziwką.
-On już jest trup. Przepraszam cię za niego... on nie myśli.
-Chciał mnie przelecieć kiedy byłam pijana faktycznie nie jest za mądry, ale nic się nie stało.
-Jak się nie stało? Gnój pożałuje.
-Daj spokój już dałam mu wycisk, nie gniewaj się na niego on jest młody.
-A starszy od ciebie.
-Pamiętaj jedno rodzina się najbardziej liczy niż cokolwiek.
-I miłość.
-Tak- Już doszliśmy do drzwi wyjęłam schowany w doniczce kluczyk i otworzyłam drzwi.-Proszę wejdź.- Wszedł do środka i zaskoczyło go taki wielki dom.
-Sama mieszkasz, bez przyjaciół.
-Ja nie jestem za bardzo ufna, mam pokojówkę ona jest sąsiadką
-To zrozumiałe w końcu jesteś Dampirem.-zaśmiałam się wyglądał na poważnego ale jednak.
-Tam jest łazienka, kuchnia, supialnia.- wskazała mu po kolej.- Nicole!
-Tak Rose?-wyszła z pokoju
-Przygotujesz drugą kołdrę?
-Oczywiście, jesteście głodni?
-I to jak, co zrobiłaś?
-Rosół, podać do stołu?
-Nie zjemy w kuchni.

piątek, 22 sierpnia 2014

Rozdział 2

Obudziłam się i zobaczyłam że Dimitr mnie niesie, byliśmy jeszcze w lesie ale się ściemniło. Głowa mi pękała, przyłożyłam rękę do czoła.
-Jak długo byłam nie przytomna?
-Raczej z pół dnia ja cię znalazłem godzinę temu.
-No to pięknie.
-Dasz radę chodzić?
-Spróbuje.- Postawił mnie na ziemie i zrobiłam jeden krok do przodu i  nogi pode mną się ugięły, upadłam na kolana.-Wątpię ale nie chce żebyś mnie nosił.
-Narzekasz jak mała dziewczynka.-Schylił się i wziął mnie na ręce.
-Nie ja po prostu myślę na głos.
-Co się stało że byłaś nieprzytomna?
-Poczułam ból w głowie ale się uparłam i biegłam dalej i o coś chyba się poślizgnęłam.
-No to musiałaś nieźle uderzyć.
-A co ty robiłeś tak długo w lesie?
-Ćwiczyłem.
-Niech będzie. Pomyśleć że to zbieg okoliczności.
-Dla mnie los tak chciał.
-Ja nie wieże w los.
-A co ci zrobił los?
-Zabrał mi rodzinę.
-Tak mi przykro nie chciałem...
-...zrobić mi przykrości tak wiem.-Wyszliśmy z lasu ale to nie była wieś na której mieszkałam- Dimitr chyba mnie nie zaniesiesz do siebie?
-Zabieram cię do siebie bo masz wstrząs i nie wiedziałem gdzie mieszkasz.
-Po drugiej stronie lasu. Ja już chyba będę wracać do siebie...
-Daj spokój nie zrobię ci krzywdy.
-Ale na serio muszę wracać.-Dimitr staną.
-Dlaczego się stresujesz?
- To długa historia muszę wracać do mojego domu.
-Ustalmy jedno nie możesz chodzić a szczególnie biec. Jak będziesz mogła chodzić zaprowadzę cię do domu.
-Dimitr ja naprawdę nie mogę zostaw mnie.-Już mi nerwy puściły, Dimitr był zaskoczony ale zaczął iść dalej.-Dimitr cholera.
-Nie wypada tak mówić.
-Muszę...- pojawił mi się obraz że patrze na mężczyznę który idzie a ja się chowam przednim w lesie, mężczyzna już jest przy wsi, a ja pozostaję w ukryciu.
-Rose, Rose...-Potrząsał mną Dimitr i się obudziłam.
-Co do...-Rozejrzała sie do o koła. -Dimitr ja naprawdę muszę iść.
-Wyjaśnij dlaczego.
-Bo mnie ci ludzie zabiją.
-Że to nie twoja wioska to nie oznacza że Cię zabiją.
-Ale ja nie mogę tu wyjść, zrozum zrobiłam głupotę a oni darowali mi życie, jak tu przyjdę zabiją mnie bez wahania.
-Nie jeśli cie nie zauważą. - uśmiechną się do mnie.
-Co masz na myśli?
-Za kryj włosami twarz i udawaj że śpisz. -Zrobiłam to. Pomyślałam: Fajnie było żyć jak widać to już się skończy. Doszli do chatki i Dimitr postawił mnie na ziemi a ja się oparłam o ścianę domku.
-Będę przez ciebie miała kłopoty.
-Nie dramatyzuj. -Wyciągnął klucze i odtworzył drzwi. Oczywiście wziął mnie na ręce i zaniósł na górę do sypialni. I położył mnie na łóżku.
-Możesz położyć mnie na kanapie a nie na twoim łóżku.
-Daj spokój to nic.
-Nie ja nie powinnam...
-Moja rodzina jak przyjdzie to cię o patrzą.
-Rodzina? Nie wspominałeś.
-To mój dom rodzinny,  ja tu przyjeżdżam na urlop.
-A twoja rodzina ile ma członków?
-Dużo.
-A ty będziesz spał?
-Na podłodze.
-Nie żartuj masz duże łóżko, ja powinnam spać na podłodze.
-Jeszcze wrócimy do tej rozmowy.- Usłyszeli że rodzina Dimitra wchodzi do domu.

czwartek, 21 sierpnia 2014

Informacja.

Ten blog będzie jako dodatkowy i nie będę tak często wstawiać postów jak na moim drugim, i też chcę żebyście w komentarzach pisali mi co chcecie żeby było w rozdziałach. To chyba wszystko. Życzę też jak najlepszych ostatnich dni wakacji. :) Teraz rozmyślam o pierwszym rozdziale, nie mam żadnego planu więc proszę was o pomoc.