Dimitr wyszedł za sobą zamykając drzwi. Słyszałam rozmowę chyba z jego matką.
-Cześć, jak...
-Fatalnie podobno ludzie widzieli tą pijaczkę- pomyślałam: "No fajnie ta przeciwko mnie trzeba stąd jakoś się wydostać". Wstałam i podeszłam powoli do okna. Miałam je otworzyć kiedy usłyszałam.
-Uspokój się ona nie jest taka zła...
-Spotkałeś ją u nas w wiosce ?
-Tak...
-Trzeba było ją zabić.
-Mamo! Daj mi to wytłumaczyć.- Jego matka się nie odezwała.-Pijaczka ma na imię Rose, znalazłem ją w lesie nie przytomną i tu ją przyprowadziłem. Leży w moim pokoju nie może chodzić.
-Niema czego szukać w moim domu, niech stąd się wynosi!-wtedy uznałam że nie będę się wymykać oknem, jeśli mnie tu nie chcą mogę wyjść drzwiami, miałam dość siły żeby wrócić do domu. Więc wyszłam z pokoju Dimitra, ich spojrzenia natrafił na mnie. Spojrzenie jego mamy było przerażające. Wtedy podszedł do nas chyba brat Dimirta, i popatrzył na mnie a potem na ich matkę.
-On może zapraszać dziwki a ja nie?- i odszedł oburzony.
-Ja już pójdę dziękuje za gościnę.- ledwo co powiedziałam przez zaskoczenie. I poszłam w stronę schodów, usłyszałam jak Dimitr mnie woła ale się nie zatrzymałam, musiałam jak najszybciej dotrzeć do lasu. Dlaczego dałam się tam zabrać? Przecież wiedziałam że tam mnie nie chcą może ze względu na Dimitra? Nie wiem mam mętlik w głowie.Już miałam wychodzić z lasu kiedy ktoś położył rękę na moim ramieniu. Odwróciłam się, a moje oczy ujrzały Dimitra .
-Nie trzeba było za mną iść, dałam radę sama.
-Widzę ale pozwól że zostanę dziś u ciebie dopilnuję żebyś wyzdrowiała.
-Niech ci będzie.
-Gdzie mieszkasz?
-W tym największym domu.
-Taki wielki na jedną osobę?
-Mieszkałam tu z rodzicami. Kiedy zostałam sama przerobiłam żeby tam była jedna sypialnia. Ja na kanapie.
-Nie ty tu masz problem ze zdrowiem.
-Idziemy na kompromis?
-Na to wygląda.
-Nie chce mi się kłócić, nie mam na to siły.
-Po co ci taki wielki dom?
-Mam sentyment do niego.
-Jacy byli twoi rodzice?
-Uparci.
-Wiadomo.-Uśmiechną się.
-Zawsze mnie to denerwowało że ojciec chciał mieć syna, a urodziła się mu córka. Zawsze do mnie mówił " Nie zabieraj się do męskiej roboty".
-A twoja matka?
-Ona mi powiedziała że jestem Dampirem, nigdy nic przede mną nie ukrywała.
-A o co chodziło mojej matce o pijaczce?
-To było po śmierci rodziców, wpadłam w nauk alkoholowy, spaliłam przez przypadek pół wioski ale kogo to obchodzi czy przypadek czy nie.
-Mnie, jak to się stało?
-Jeden chłopak, dobierał się do mnie a ja rzuciłam w niego świecą. Przeżył,żyje sobie w twojej wiosce.
-Skąd wiesz?
-Widziałam go.
-Kiedy?
-W twoim domu, to twój brat? Ten co nazwał mnie dziwką.
-On już jest trup. Przepraszam cię za niego... on nie myśli.
-Chciał mnie przelecieć kiedy byłam pijana faktycznie nie jest za mądry, ale nic się nie stało.
-Jak się nie stało? Gnój pożałuje.
-Daj spokój już dałam mu wycisk, nie gniewaj się na niego on jest młody.
-A starszy od ciebie.
-Pamiętaj jedno rodzina się najbardziej liczy niż cokolwiek.
-I miłość.
-Tak- Już doszliśmy do drzwi wyjęłam schowany w doniczce kluczyk i otworzyłam drzwi.-Proszę wejdź.- Wszedł do środka i zaskoczyło go taki wielki dom.
-Sama mieszkasz, bez przyjaciół.
-Ja nie jestem za bardzo ufna, mam pokojówkę ona jest sąsiadką
-To zrozumiałe w końcu jesteś Dampirem.-zaśmiałam się wyglądał na poważnego ale jednak.
-Tam jest łazienka, kuchnia, supialnia.- wskazała mu po kolej.- Nicole!
-Tak Rose?-wyszła z pokoju
-Przygotujesz drugą kołdrę?
-Oczywiście, jesteście głodni?
-I to jak, co zrobiłaś?
-Rosół, podać do stołu?
-Nie zjemy w kuchni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz