środa, 26 sierpnia 2015

Rozdział 11

Kolejny rozdział :) Mam teraz mnóstwo na głowie i itd. Miłego czytania 


Wyszłam z łazienki, poszłam do sypialni Dymitr już spał. Wzięłam telefon i zadzwoniłam do.... Natalii. Włączyła się jej wiadomość głosowa nagraliśmy ją razem przed tym jak miała jechać do akademii.
N:Nie odbieram pewnie bo jestem z moją przyjaciółką Rose.
R: Tak i nie przeszkadzajcie nam.
Rozłączyłam się. Nie wiem dlaczego zadzwoniłam przecież jej... nie ma. Zobaczyłam  w kącie pokoju krzesło na którym, leżał miś dostałam go od Natali kiedy miałyśmy po 10 lat. Wzięłam go do ręki przytuliłam się do nie go.
-Moja tajemnica zostanie z nami do końca...
-Rose?-usłyszałam zaspany głos Dymitra.-Czemu nie śpisz?
-Właśnie miałam się kłaść.
-Chodź tu do mnie. -podeszłam z misiem do łóżka. Położyłam się obok niego.-Co się dzieje?
-Nic, jestem zmęczona. -Dymitr przytulił mnie do siebie. Momentalnie zasnęłam. Czułam się bezpieczna w jego ramionach. Ale nic to nie pomogło na koszmary. Znowu Dymitr mnie obudził w nocy.
-Rose znowu miałaś koszmar?
-Tak- strasznie sapałam ze strachu- śpij dalej.
-Dobranoc.-Poszłam do łazienki. Wyszeptałam sama do siebie: Znowu to się dzieje.
Weszłam jak najciszej do sypialni wzięłam walizkę ubrania i się spakowałam. Kiedy już miałam wychodzić zobaczyłam pierścionek od Dymitra. Zdjełam go z palca i zostawiłam na stole w jadalni. Wzięłam samochód i pojechałam na lotnisko. Na samolot nie musiałam czekać leciałam chyba z trzy godziny. Kiedy wylądowałam zadzwoniłam po znajomy strażników, którzy przyjechali po mnie byli z jakąś dziewczyną. Księżniczka Welissa.
-Wasza wysokość-ukłoniłam się jej.
-Proszę mów do mnie Lissa mam dość tego oficjalnego tonu. Słyszałam że masz być moją nową strażniczką.
-Tak?- Dlaczego nikt mi o tym nie powiedział?!
-Tak. A gdzie strażnik Bielikow?
-Jeszcze został.
-Wróciłaś wcześniej?
-Tak bo musiałam coś załatwić.
-Rozumiem. Mam nadzieje że zostaniemy przyjaciółkami.
-Ja też- Uśmiechnęłam się do niej i wsiadłyśmy do samochodu. Rozmawiałyśmy kiedy naglę coś uderzyliśmy. Leżałam cała zakrwawiona na ziemi. Już odpływałam kiedy naglę poczułam w sobie siłę. Naglę się zerwałam i zobaczyła Lisse leżącą obok i trzymała mnie za rękę. Co się właśnie stało?
Samochód był zniszczony ochroniarze leżeli nie żywi na ziemi. Lissa była nie przytomna chwyciłam po telefon i zadzwoniłam do Kirovej.
-Pomocy...-nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami. Obudziłam się w jakimś białym pokoju. Obok łóżka siedziała Lissa. 
-Co się dzieje?
-Byłaś nie przytomna przez tydzień.
-Ile?! Bielikow wie ?
-Nie, nikt mu nie mówił. Wiem że chcesz z nim nigdy nie rozmawiać.
-Skąd?
-Mam moc ducha. Uratowałam cię. Jesteśmy jakby połączone więzią. Ja odczuwam twoje uczucia a ty moje.
-O chuj...
-Wiem
-Muszę już stąd wyjść. Pójdziesz po wypis?
-Jasne.
-Nie każesz mi zostać jeszcze w łóżku ?
-Po co jeżeli wiem że i tak uciekniesz.
-Mam nadzieje że ta telepatia nie będzie trwać 24 na dobę.
-Nie będzie.-i wyszła z pokoju. Wstałam z łóżka i o dziwo miałam na sobie czyste ubrania.
Wypełniłam papiery i razem z Lissą poszłyśmy do jej komnaty.
-Radzę ci się pakować po jutrze wylatujemy do Europy.- powiedziała Lissa siadając na skórzanym krześle.
-Jak to?
-Musze na rok się tam przeprowadza. Jak ja to i ty.
-Pójdę się spakować.- skłamałam moja walizka była zapakowana cały czas. Zamiast pójść do swojego pokoju zapukałam w drzwi obok. Dymitr je otworzył. Patrzyliśmy sobie w oczy.-Mogę wejść? -przytakną głową i mnie przepuścił. Kiedy się odwróciłam się w jego stronę zaczął mnie całować. Dotarliśmy do łóżka. (Błagam nie chce mi się opisywać seksu.) Miałam już dziś jechać z Liss do Europy. Dymitr o niczym nie wiedział. Wiem że nie zasługuje na takie traktowanie ale nienawidzę się żegnać. Wzięłam do dłoni długopis i zaczęłam pisać na kartce.

Wiem że teraz zachowuje się jak jakaś gówniara, ale to nie zależało ode mnie. Muszę jechać do Europy z Lissą. Jestem jej strażniczką od miesięcy będę za tobą tęsknić. 
                                                                                           Rose
List położyłam pod jego drzwi od pokoju. Poszłam w stronę parkingu.

2 lata później. 
Wróciłam z Liss do akademii. Dostałam oddzielny dom od innych strażników. Jest prześliczny! Od razu padłam na łóżko i poszłam spać. Następnego dnia poszłam do Lissy była w królewskim spa. Wyszłam z Akademii dopiero o 13. Kiedy przechodziłam obok drzwi zobaczyłam  Dymitra. Po jego minie było widać że jest zszokowany i szczęśliwy.
-Roza . ..
-Hej Dymitr.
-Kiedy wróciła?  
-Wczoraj. Jak tam u ciebie?-szłam w kierunku swojego domu a Dymitr szedł za mną.
-Dobrze nie miałem pojęcia że wrócisz.
-Ja też...
-Mam nadzieje że znajdziesz na mnie chwile żeby ze mną porozmawiać . -Wtedy usłyszałam głos Lissy w mojej głowie:" powiedz tak"
-Jasne- Stanęliśmy przed drzwiami i Dymitr wyciągnął coś z kieszeni. Zbliżył twarz do mojego ucha i szepnął:
-To chyba twoje. Podał mi ten przedmiot do ręki i odszedł. Weszłam do środka i to był pierścionek, który dostałam od Dymitra na Hawajach. Poszłam do mojej sypialni. Wzięłam szybki prysznic i położyłam się spać.
Znalazłam się znowu w białym pokoju i moja podświadomość stała przede mną.
-Co się znowu stało?
-Uważaj na Dymitra on coś knuje...
Nagle coś mnie obudziło. Słyszałam szepty.
-Rose... obudź się już późno.- otworzyłam oczy. Dymitr stał obok łóżka.
-Co jest?
-Musisz już iść do księżniczki.
-Dobra zaraz pójdę, ty możesz już iść. Dzięki że mnie obudziłeś.
-Do zobaczenia.
-Pa- Dymitr wyszedł z pokoju, w szoku co powiedziałam. Pobiegłam do łazienki i się ogarnełam.
Pobiegłam do Akademii i kierowałam się w stronę komnaty Lissy. Weszłam bez pukanie.  Ona jeszcze spała. 
-Lissy obudź się masz ważne sprawy do załatwienia.-Usłyszałam pukanie do drzwi. Otworzyłam je i zgadnijcie kto tam był. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz