poniedziałek, 22 grudnia 2014

Rozdział 9

Hej mam nadzieje że się spodoba i nie sprawdzałam błędów więc sorki. Pozdarawiam Natinek ♥



-Hej Rose.Myślałaś że cie nie znajdę?
-Stefan?
-A któż inny.
-Czego ty ode mnie chcesz?
-Podziękować ci
-Za co?
-Dzięki tobie mam najlepszego wojownika strzyge na świecie.
-Nie wiem oczym mówisz, ale stąd znikaj!
-Wiesz ze byłaś połączona ze swoim bratem?
-Wiem matka mi powiedział.
-A wiesz jeżeli by Jonathan naprawdę umarł to ty byś nie żyła?
-Dla mnie jest nie żywy i koniec. A teraz znikaj z mojego życia raz na zawsze.
-Wiesz dlaczego jesteś niezniszczalna? -
-Czego chcesz?
-Wróć do mnie, byliśmy tacy szczęśliwi.
-Chciałeś mnie wykorzystać, nigdy bym do ciebie nie wróciła i daj mi spokój!
-Pamietaj twoje życie jest w moich rękach. Możesz nawet dziś umrzeć.
-Jeżeli dotknkesz mojego brata...
-To co? -Zauważyłam Dymitra.
-Dymitr jak długo tu stoisz?
-Ups... chyba powiedziałem za dużo. -Odezwał się chamsko Stefan.-To ja znikam.- Stefan wyparował w powietrzu a Dymitr patrzył na mnie.
-Możesz mi to wszystko wytłumaczyć.
-Przepraszam. -Kiedy to wypowiadałam łzy mi pociekły. Zamknęłam drzwi przed Dymitrem. Nagle zrobiło mi się słabo i upadłam.
-Rose. Mi możesz zaufać. Nie pozwolę żeby ten drań cie skrzywdził. -usłyszałam głos Dymitra za drzwiami. Popatrzyłam na swoją rękę miałam ranę cientą na żyłach krew szybko spływała.
-Za późno on...-przy wolnym traceniu przytomności słyszałam cały czas Dymitra.
-Rose, Rose... proszę nie zostawiaj mnie.... blagam cie. - i zapada ciemność. Obudziłam się. Leżałam w jakimś pomieszczeniu. Przedemną siedział Dymitr.
-Co się stało? -próbowałam się podnieść ale Dymitr mi na to nie pozwolił.
-Musisz leżeć Rose.
-Nic mi nie jest, poprostu jestem w szoku.
-Możesz mi powiedzieć kim był ten gość?
-Moim byłym. Jest szefem Strzyg.
-Możesz wyjaśnić co się stało w twojej przeszłości?
-Mój ojciec był Strzygą. Jak ja i Jonathan się urodziliśmy mieliśmy dary. On był niezniszczalny jak strzyga. A  ja miałam szybkość i zwinność  w walce. Jak miałam 10 lat poszłam sama do lasu. Zaatakowała mnie strzyga, wypiła większość mojej krwi. Kiedy mnie znaleźli odrazu zawieźli nas do szamana. On połączył mnie i Jonathana więzią. Nie miałam szans przeżyć i Jonathan o tym wiedział. Wymkną się z domu i zamnienił się w strzygą. Ocalił mnie.
-Czemu się bałaś o tym powiedzieć?
-Bo byście mnie zabili jakbyście się dowiedzieli że jestem pół Strzygą/
-Nie dopóściłbym do tego. Ostatnie pytanie. Dlaczego nie było cie dwa dni?
-Spałam.
-Dwa dni?
-Tak po tym ataku strzyg byłam wyczerpana. Strzygi piją krew żeby się naładować a ja śpie po pare godzin.
-Boję się o ciebie Rose.- Dymitr złapał mnie za rękę
-Nic mi nie będzie. Stefan nie dopuści żeby jego najlepszy żołnierz umarł.
-Żołnierz?
-Tak, on jest jak król a oni są jego żołnierzykami.
-Można odczarowac tą więź? 
-Tak. 
-To czemu tego wcześniej nie zrobiłaś? 
-Bo... wtedy bym musiała zabić ostatnią osobę z mojej rodziny.
-Jakby był jakiś inny sposób. -Znowu dopadł mnie ból na plecach. Zasyczałam z bólu-co jest? 
-nic, nic... to tylko skurcz. 
-Nie sądzę. 
-Przyniesiesz mi wody?
-Zaraz będę- szybko wyszedł z pokoju ,ja wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Zobaczyłam się w lustrze całą koszulka w krwi.
-No japierdole- szybko zajęłam koszulkę i popatrzyłam na plecy tam gdzie niedawnk była wielka blizna to jest jeszcze większa rana otwarta. -On chce mnie wykończyć. 
Podeszłam szybko do szawki wyjęłam apteczke. Co ja mam do kurwy nędzy z tym zrobić? -pomyślałam.  Usłyszałam dźwięk zamykających się drzwi. 
-Dymitr szybko. -Dymitr odrazu by podbiegł,  a ten ktoś jakby spacerował. Na wprost mnie stan Jonathan. Byłam w szoku i w staniku założyłam na siebie zakrwawioną koszulkę. On patrzyl sie  na mnie swoim czerwonymi oczami. Pierwszy raz bałam się strzygi.
-Witaj siostrzyczko. 
-Co ty tu robisz? 
-Już sześć lat się nie widzieliśmy. 
-Stefan cie przysłał. 
-Nie sam tu przyszedłem. 
-Ale nie możesz wejść do akademi przecież jesteś strzyga. 
-A no tak zapomniałem. -wziął rękę do oka i zdjął soczewkę? 
-Skąd mam mieć pewność że to nie pułapka? 
-Bo nie mam broni i nie jestem strzygą - Wyciągnął ręce, ja nie byłam pewna czy podejść - Obiecuje że ci nic nie zrobię. -Podeszłam bliżej a on mnie przytulił. 
-Co oni ci zrobili?
-Nic jestem cały i zdrowy.
-Jakoś ci nie wierze, mam na plecach wielką krwawiącą rane i prawie sie wykrwawiałam. A ty nic nie masz?
-Nie. Odrazu się goi.
-Umnie tak nie ma.
-Czego od ciebie chcą? 
-Powiedzieli że jesteś z nimi i się przyłączyłem.
-Oni wiedzą że nie jesteś strzygą. 
-Nie,
- to zostań tu zapisz się do akademi.
-Nie wole najpierw spotkać się z rodzicami
-Rodzice nie żyją już rok.
-Co się stało? 
-Mieliśmy wypadek. Tylko ja przeżyłam, byłam pół roku w śpiączce. Jak to się stało że jesteś Dampirem? 
-Nigdy nie byłem strzygą. 
-To jak... przeżyłam? 
-Poszedłem do szamana i poprosiłem żeby cię ocalił. A ja za to mósiałem zostać u niego do szesnastego roku życia.
-Dziękuje ci za to. Myślałam że się zmieniłeś w Strzygę.
-Nie aż  tak szalony nie jestem.-Obudwoje się  zaśmialiśmy. Gwałtownie  do pokoju  wszedł Dymitr,  był  zdziwiony  że  widzi jakiegoś  faceta w moim pokoju.
-Dymitr to mój  brat Jonathan. Nie jest  strzygą,  wszystko mi opowiedział.
-Zostancie tu i nie wychodzicie z pokoju.
-Co się  dzieje?
-Strzygi.-Dymitr  wybiegł  szybko z pokoju  a ja podbiegłam do okna. Wielu strażników  poległo. Kiedy zobaczyłam  Dymitra on byłamie odrazu  otoczony przez strzygi. Byłam  pewna że  przegra i skoczyłam za okno z srebrnym kołkiem i nagle wszystkie strzygi zaczęły  biec w moją  stronę. Zapomniałam  że  jestem cała  w krwi i pomyślałam :Już po mnie.
Strzygi przygwoździły mnie do ziemi. Nie mogłam  się  nawet szarpać bo był  za silne. Nagle  usłyszałam głos Dymitra.
-Rose! Zostawcie ją!-Dymitr ruszył  na Strzygi z innymi strażnikami. Dość  szybko  uporali się  ze strzygami ale jedna zdołała  napić  się mojej krwi. Dymitr wziął  mnie na ręce.
-Wytszymaj jeszcze trochę.  Nie zasypiaj.
-Mówisz jakbym miała  umrzeć. Przepraszam.
-Nie  przepraszaj.
-Wiem że  w głębi duszy  jesteś  na mnie  zły  bo cię  nie posłuchałam.
-To nie jest ważne.
-Ważne dla mnie powinieneś być wobec mnie szczery.
-Jestem na ciebie zły bo mnie nie posłuchałaś i zakrwawiona wyszłaś do strzyg.
-Nie mogłeś odrazu?
-Nie żartuj w tej chwili. Przez twoją głupote mógł zginąć twój brat i ja na serio o tym nie pomyślałaś.
-Chciałam ci pomódz bo widziałam że nie dajesz sobie rady.
-Inni by mi pomogli nie musiałaś się narażać.
- Kogo próbujesz oszykać? Widziałam przecież że większość strażników leżała nie żywa, a inni walczyli. Nie ma za co.
-Jestem nadal na ciebie zły. Dlaczego nie sznujesz swojego życia?
-Zmnieńmy temat.
-Dobrze.
-sądze że nie mam już wiezi z bratem.
-Jak to?
-Bo ja mam rany które mowinny się goić a tak się niedzieje. Więź musiała zostać przerwana jak Stefan do mnie przyszedł.
-A jak wytłumaczysz tę rany?-Dymitr zaniósł mnie do pokoju i położył na łóżku.
-Jak mieliśmy wypadek to nadzialam się na coś ostrego ale rana się odrazu zagoiła ale zapadłam w śpiączke na pół roku. Kiedy się wybudziłam powiedzieli mi o śmierci rodziców nie wiedziałam co zrobić i jak wypisali mnie ze szpitala pojechałam do domu i podciełam sobie żyły, ale się goiło a teraz chyba to się powtarza.-było mi coraz słabiej. Dymitr rozpływał mi się w oczach.
-Rose. Wytrzymaj.
-Sorry może się spotkamy w innym życiu.
-Nie wygłupiaj się. Nie zasypiaj.
-Taki los.
-Piepszyć los! Nie zasypiaj.
-Ups...- To ostatnie co pamiętam związane z Dymitrem i resztą życia. Widzę przed sobą w świetle jakąś dziewczyne.Byłyśmy w wielkim białym pokoju. Byłam zdezoriętowana. Nie widziałam jej twarzy.
-Kim jesteś?
-Tobą.-podeszłam bliżej.Wyglądała indentyko jak ja
-Mam jeszcze jednego bliźniaka?- ona zaśmiała pod nose i powiedziała:
-Nie jestem twoją bliźniaczką, jestem twoją podświadomością.
-Możesz wyjaśnić co ja tu robie?
-Masz wybór.
-Jaki?
-Życie albo śmierć. Musisz zdecydować.
-Ja nie wiem co.
-Może pokaże ci jak będzieci wyglądać życie po śmierci..- pokazała mi jakąś dziewczyne... była prostytutką. - A teraz jak wyglądać będzie twoje życie jak przeżyjesz.- Zobaczyłam piękny dom na plaży i Dymitra trzymająceg mnie za ręke. Potem dostrzegam pierścinek na moim palcu.- A teraz w teraźniejszość- leżałam na łóżku szpitalnym i byłam podłączona do aparatury. Obok łóżka siedział Dymitr i wyglądał na załamanego. Wróciłam do białego pomieszczenia.
-Jeżeli ty jesteś moją podświadomością to czym ja jestem?
-Duszą.
-Aha... to wiele wyjaśnia. Jeżeli niczego nie wybiore?
-To utkniesz tu na dobre i przez całą wietrzność będziesz żałować swojej decyzji.
-Dobry argument.
-To co wybierasz?
-Pokazałaś mi że jak przeżyje to będe szczęśliwa.
-Będziesz.Tylko nie teraz.
-A kiedy? Jak mam pokonać zło?
-My już wiemy jaka jesteś uparta.
-I to zniszczy Stefana?
-Tak.
-Wybieram życie- nagle wszystko znikneło. Jakbym zasneła. Otworzyłam oczy i znalazłam się na łóżku w szpitalu Dymitr siedział obok mnie. Zerwał się i nachlił się nade mną. 
-Wiecej czegoś takiego nie rób i omal...-Pocałowałam go bo już miałam dość jego gadania. On odwzjemnił pocałunek. Odsuną się ode mnie. Był w wyraźnym szoku. 
-To.. ile już tu leżę?
-Miesiąc
-Ile?! Co się działo między czasie? 
-Ani jedna strzyga nie zaatakowała. A twój brat...
-Co z nim?
-Znikną od tam tego ataku strzyg.-Poprostu nie docierała do mnie ta infornacja. Nie wiedziałam co o tym myśleć.
-Jak tam zajęcia z Natalią? - musiałam zmnienić temat.
-Rose... nie wiem jak ci to powiedzieć....ona....
-Dymitr coś dobrego...-on pokręcił przecząco głową-... co do cholery się stało?!
-Nie żyje strzygi ją zabiły kiedy atakowały szkole. - Mój świat się załamał. Poprostu nie wiedziałam co zrobić. Wszystko się rozpadło. Nic nie powiedziałam byłam załamana Dymitr coś jeszcze mówił ale ja go nie słuchałam. Odwróciłam się na bok i leżałam nie dopuszczając do siebie ani jednej myśli.  Wyłączyłam się. Nie miałam ochoty dłużej ciągnąć tego życia. Nie miałam sił. 
2 tygodnie później:
Wypisano mnie z szpitala. Za oknem było ciemno. Leżałam w swoim łóżku próbowałam zasnąć. Kiedy sen nadszedł. Widziałam Natalie zabijaną przez strzyge. Ten sen śni mi się co noc po przebudzeniu.
Dymitr:
Obudził mnie krzyk Rose znowu. Potym jak się prze budziła z śpiączki ma koszmary w nocy a za dnia wogule się nie odzywa. Pobiegłem do jej pokoju. Bylem już przy łóżku. Potrząsałem ją lekko.
-Rose. Obudzi się. - Szybko się obudziła i odrazu usiadła. Wiedziałem że i tak się nie odezwie to zacząłem kierować się do drzwi. Nagle usłyszałem jej piękny głos. 
-Dymitr zostaniesz ze mną? -Od wróciłem się do niej
-Jasne.- podeszłem do łóżka i się położyłem obok niej.
Rose.
Dymitr położył się obok mnie ja położyłam glowe na jego klatce piersiowej. Potrzebowałam bliskiej mi osoby a nikt inny mi nie został. Jak przejdę żałobę może coś będzie mną a Dymitrem. Myślę że Dymitr powinien znaleść sobie kogoś w swoim wieku. Założyć rodzinę. Wyszeptałam:
-Co jest między nami?
-Rose wiesz że ja ciebie kocham i martwie się o ciebie. Nic nie mówisz nie jesz. Wiem że śmierć Natali cie wstrząsnęła ale powinnaś żyć dalej.
-Myślałeś nad tym żeby znaleść sobie kogoś w swoim wieku?
-Wiek to tylko liczby. A moje serce jest twoje. Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. 
-Ja też Cię Kocham. - Usiadłam i go czułe pocałowałam on odwzjemnił pocałunek. Całowaliśmy się coraz namiętniej nie wiem ile to nam zajęło ale miałam wrażenie że godziny. Kiedy prze staliśmy, położyliśmy się. Dymitr objął mnie w tali i przesunął do siebie. Stefan nigdy nie był taki czuły, jak Dymitr. Z Dymitrem mogę mieć lepszą przyszłość, albo i nie. Zasnęłam w jego objęciach.
Ten sam koszmar. Dymitr odrazu mnie obudził. Byłam przerażona i zalana potem
-Już spokojnie. Jesteś bezpieczna.
-To wszystko przez zemnie. Gdybym nie odeszła od Stefana to by nie próbował mnie zabić, a Natalia by nadal żyła. 
-Rose nie możesz siebie za to obwiniać.To nie twoja wina.
-To dlaczego mam wyrzuty sumienia? 
-Jesteś w żałobie, i tylko się tym smucisz. Powinnaś żyć dalej Natalia by tego dla ciebie chciała. 
-Co mam teraz zrobić? Ktoś usiłuje mnie zabić. - byłam bezbronna, łzy piekły mnie w oczy. Chciała bym żebym to ja nie żyła a nie Natalia. Dymitr pocałował mnie w policzek i wyszeptał mi do ucha. 
-Jutro cie gdzieś zabiorę. 
-Gdzie?
-To niespodzianka. 
-Nie mogę się doczekać. -On pocałował mnie w usta i powiedział:
-Śpij już przy mnie jesteś bezpieczna. 
Zasnęłam w objęciach Dymitra. Obudziłam  się  rano Dymitr  jeszcze spał  patrzyłam  na niego. Słodko wygląda jak śpi. Nie chciało  mi  wstawać  więc  czekałam  aż się obudzi. Chciałam żeby tak było codziennie. 

























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz