Kolejny rozdział :) Sory za błędy :D
Popatrzyliśmy się na siebie, on nie wiedział co powiedzieć. Ja bez słowa ruszyłam do przodu a on za mną szedł. Po chwili staną i pokazał palcem pokój 345 i powiedział:
-To twój pokój.
-Dzięki. -Weszłam do pokoju i zamknęłam za sobą drzwi. W pokoju była moja walizka i torba. Położyłam sie na łóżku. Poczułam ból na plecach, podeszłam do wielkiego lustra i podciągnęłam bluzkę. Zobaczyłam duże znamie którego wczesniej nie miałam. Poszłam się rozpakować, kiedy skończyłam wyjęłam telefon z torby i zadzwoniłam do przyjaciółki.
-Halo?
-Rose?! Nic ci nie jest? Był alarm myślałam że cie porwały strzygi...
-Nie nic mi nie jest. Tylko byś mogła do mnie przyjść?
-Ta jasne gdzie jesteś?
-W swoim pokoju numer 345.
-Dziewczyno ale ty masz szczęście masz pokuj przy Dymitrze.
-I co z tego?-No pięknie i jeszcze ma pokoju obok mnie, ja mam już go dość.
-Masz pokuj przy najbardziej sexsownym strażniku ever.
-To przyjdziesz?
-Jasne za 5 min będę.
-ok - Rozłączyłam się przypomniało mi się jaka ona jest denerwująca. Ja za niedługo tu pierdolca dostane.
Dymitr:
Kiedy odprowadziłem Rose do jej pokoju wróciłem do Pani dyrektor.
-Co o niej wiesz.
-Nic nie wspominała o swojej przeszłości, wiem tylko że jej rodzice umarli.
-Ale skąd ona ma takie doświadczenie?
-To twój pokój.
-Dzięki. -Weszłam do pokoju i zamknęłam za sobą drzwi. W pokoju była moja walizka i torba. Położyłam sie na łóżku. Poczułam ból na plecach, podeszłam do wielkiego lustra i podciągnęłam bluzkę. Zobaczyłam duże znamie którego wczesniej nie miałam. Poszłam się rozpakować, kiedy skończyłam wyjęłam telefon z torby i zadzwoniłam do przyjaciółki.
-Halo?
-Rose?! Nic ci nie jest? Był alarm myślałam że cie porwały strzygi...
-Nie nic mi nie jest. Tylko byś mogła do mnie przyjść?
-Ta jasne gdzie jesteś?
-W swoim pokoju numer 345.
-Dziewczyno ale ty masz szczęście masz pokuj przy Dymitrze.
-I co z tego?-No pięknie i jeszcze ma pokoju obok mnie, ja mam już go dość.
-Masz pokuj przy najbardziej sexsownym strażniku ever.
-To przyjdziesz?
-Jasne za 5 min będę.
-ok - Rozłączyłam się przypomniało mi się jaka ona jest denerwująca. Ja za niedługo tu pierdolca dostane.
Dymitr:
Kiedy odprowadziłem Rose do jej pokoju wróciłem do Pani dyrektor.
-Co o niej wiesz.
-Nic nie wspominała o swojej przeszłości, wiem tylko że jej rodzice umarli.
-Ale skąd ona ma takie doświadczenie?
-Nie wiem i ona nie chce mi powiedzieć.
-To musisz się lepiej z nią zapoznać od teraz jesteś jej mentorem.
Rose:
Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi. Byłam pewna że to Natalia ale przed de mną stał Dymitr. Czy on da mi spokój?
-Czego?
-Rose nie odzywaj się tak do mentora.
-Mentora?! Sobie jaja robisz?
-Nie, tak mnie do ciebie przydzielono.
-Aaa ty nie wiesz nowych wieści... ja nie potrzebuje mentora bo jestem już strażnikiem. Chyba byłeś przy tej rozmowie z dyrektor. Lepiej żebyś poszedł sobie.
-Czego?
-Rose nie odzywaj się tak do mentora.
-Mentora?! Sobie jaja robisz?
-Nie, tak mnie do ciebie przydzielono.
-Aaa ty nie wiesz nowych wieści... ja nie potrzebuje mentora bo jestem już strażnikiem. Chyba byłeś przy tej rozmowie z dyrektor. Lepiej żebyś poszedł sobie.
-Czemu tak wobec mnie zachowujesz?
-Bo popełniłam błąd związany z tobą i mam cię dość.
Zauważyłam Natalie za Dymitrem.
-Już jesteś, wchodź- Natalia weszła do mojego pokoju a ja zatrzasnęłam drzwi przed nosem Dymitra.
-Nie mogę uwierzyć że tu jesteś.
-Ja też.-podeszłam i ją przytuliłam
-Dlaczego byłaś tak nie miła dla Dymitra i dlaczego masz pokój w sektoże dla strażników?!
-On mnie sprowadził i przy alarmie zabiłam z 30 strzyg sama i tu jestem.
-A powiedziałaś mu dlaczego jesteś taka dobra?
-Nie i ty też ani słowa.
-Okey. Jak sobie radzisz po stracie rodziców?
-Wcześniej nie dawałam sobie rady a teraz jest lepiej.
-Jestem zła na siebie że nie byłam przy tobie.
-Ja wiem że nie mogłaś przyjechać, moja sąsiadka pomogła mi się ogarnąć i zacząć od nowa.
-Ta wredna suka?!
-No sama nie dowierzałam
-A ogólnie jak się czujesz?
-Nie mam siły już z tym wszystkim
-Chodzi ci o twój dar?
-Tak, muszę odpocząć.- usiadłyśmy na łóżku
-I co bedziesz tu robić?
-Sama nie wiem chyba będe wystawiana na pierwszy ogień jeżeli strzygi zaatakują.
-Pewnie nie jeżeli sie dowiedzą że masz pewną wade tego nie zrobią.
-Natalia nikt nie może sie o tym dowiedzieć.
-Dobra rozumiem.
-A jak tam u ciebie?
-Poznałam faceta i...
-i...
-Wyjechał na drugi koniec świata.-Widziałam że zaraz się rozryczy.
-Wiesz co ty tu siedz a ja zaraz wracam.
-Dobrze.
Wyszłam z pokoju i zamknełam za sobą drzwi. Zapukałam do drzwi obok. Dymitr mi otworzył, najwidoczniej był zaskoczony że do niego przyszłam.
-Coś się stało?
-Tak musisz wybrać Natalie na Twojego ucznia.
-Niby dlaczego?
-Bo cię proszę jest najsłabsza i potrzebuje pomocy, a ja nie mogę.
-Dlaczego?
-To już nie twoja sprawa.
-Po tym jak byłaś dla mnie nie miła mam ci pomuc?
-Tak, chociaż przez miesiąc, pomóżon jej nadrobić zaległości.
-Dobrze pomogę jej, a co ty będziesz robić przez ten czas?
-To już nie twój interes.
-Dobrze pomogę jej, a co ty będziesz robić przez ten czas?
-To już nie twój interes.
-Ej może pójdziemy na jakąś kolacje czy coś?
-Nie mogę mam pare spraw do załatwienia.
-Aha... powiedz Natalii że jutro o szóstej rano mamy trening.
-Dobrze. Pa Dymitr.
-Pa Rose.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz