Na serio nie chciało mi się robić korekty w tekście więc sorry za błędy.
Wyszłam z pokoju i zamknęła drzwi na klucz. Dymitr jeszcze śpi wiec poszłam do salonu i włączyłam telewizor i kablówkę mi odłączyli, jak zawsze nie mam pieniędzy na rachunki. Prawie wszystkie pieniądze przepiłam. Zrobiło mi się nie dobrze, pobiegłam do łazienki i zaczęłam wymiotować. Nie mam siły. Znowu coś jest nie tak. Usłyszałam dźwięk pukania do drzwi.
-Rose wszystko w porządku? -Dymitr. Już mnie denerwuje że cały czas się o mnie martwi.
-Jest dobrze daj mi chwilkę.-Nic nie od powiedział tylko odszedł od drzwi. Ja wyszłam z łazienki i stałam przy kanapie, dalej nic nie pamiętam. Obudziłam się na łóżku. Od razu wstałam i poszłam poszukać Dymitra nie było go w domu. A może to wszystko mi się przyśniło? Zobaczyłam kartkę na stole w jadalni.
Musimy wcześniej wyjechać poszedłem spakować przyjdę po ciebie o 17:00 spokój swoje walizki.
Dymitr.
A jednak mi się to nie przyśniło. Popatrzyłam na zegarek który wisiał na ścianie była 15:00. O Cholera muszę się szybko pakować. Wyjęłam z szafy falizke i spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy: ciuchy, bielizna, kosmetyki, zdjęcia rodziców i brata, laptop, telefon,kurtki, bluzy, trochę biżuterii mamy, ładowarki , pieniądze. Jak umyłam i przebrałam była już 17:00 usłyszałam dzwonek do drzwi. To pewnie Dymitr zerknęłam przez okno na drzwi. O nie to oni. Przez pewien czas byłam z pewnym typkiem i jak się dowiedziałam kim on jest to uciekam od niego. Byłam tydzień w Turcji żeby pomyślał że wyjechałam. Teraz mnie znalazł. Zauważałam Dymitra parkującego samochód przed domem, dzięki Bogu popatrzył się na okno i mnie zauważył. Pokiwałam głową żeby tu nie przychodził. A on wyszedł z auta i podszedł do tych facetów. Ja odeszłam od firanki i szepnęła sama do siebie.
-Co on kurwa robi?!
Podeszłam bliżej drzwi i zaczęłam podsłuchiwać
-W czym mogę pomoc? -usłyszałam Dymitra.
-My do Rose.
-Tu nie mieszka żadna Rose.
-To jej dom....
-Wam chodzi o wcześniejszą właścicielkę? Przykra historia zabiła się rok temu .
-Aha... to my nie przeszkadzamy. Do widzenia.
-Do widzenia. -drzwi się otworzyły i do domu wszedł Dymitr.
-Czego oni od ciebie chcieli?
-Nic poprostu to jest moja przeszłość niechce o tym rozmawiać.
-Niech ci będzie.-Dymitr poszedł do mojej walizki i podniósł ją i zaniósł do samochodu. Zamknęłam drzwi od domu i usiadłam obok Dymirta i ruszyliśmy jakieś 30 min jechaliśmy na lotnisko a potem 1 godzinę samolotem i portem następną godzinę z lotniska do Akademii. Zasnęłam kiedy jechaliśmy autem. Obudził mnie głos Dymitra.
-Rose już jesteśmy na miejscu.
-Boże daj mi siły.
-Nie będzie tak źle.
-Ta jasne
-Dramatyzujesz.
-Jak byś był odcięty od ludzi a byś nagle poszedł do najliczniejszego miejsca co byś powiedział?
-Masz racje, nie masz czego się bać ja przecież tu pracuje ale ty masz swoje sprawy i nie możesz przy mnie cały czas być.
-Wiem że dasz sobie świetnie rade
-Ta jasne
-Nie opesymistką
-Ja stwierdzam fakty
-Pomyśl że Natalia na ciebie czeka
-A no właśnie zadzwonie do niej - wyjęłam telefon z torby i zadzwoniłam
-Halo? Natalia?
-Tak Rose.
-Możesz po mnie przyjść jestem pod głównym wejściem.
-Miałaś za dwa dni przejechać plany się zmieniły.
-Dobra zaraz będę.
-Musisz...-Nagle zabrzmiał dźwięk syren ostrzegawczych.-Strzygi... zostań tu i się nie ruszaj. -Dymitr wysiadł z samochodu z a Akademii wybiegło mnóstwo strażników. Chwile siedziałam w samochodzie i patrzyłam na walkę. Dampiry przegrywaly wiec postanowiłam im pomóc. Wyjęłam z torby srebny kołek i wysiadlam z samochodu. Odrazu ruszyłam na Strzygi. Po jakiś trzydziestu minutach waliki ja zabiłam z 30 strzyg sama. Kiedy nie było ani jednej Strzygi usiadłam na ziemi i musiałam odpocząć. Ktoś położył mi rękę na ramieniu, popatrzyłam na tą osobę to był Dymitr.
-Wszystko dobrze?
-Tak nawet mnie nie drasneły.-chyba.
-Jestes niesamowitą strażniczką.
-Ta jasne-Dymitr usiadł obok mnie.
Wyszłam z pokoju i zamknęła drzwi na klucz. Dymitr jeszcze śpi wiec poszłam do salonu i włączyłam telewizor i kablówkę mi odłączyli, jak zawsze nie mam pieniędzy na rachunki. Prawie wszystkie pieniądze przepiłam. Zrobiło mi się nie dobrze, pobiegłam do łazienki i zaczęłam wymiotować. Nie mam siły. Znowu coś jest nie tak. Usłyszałam dźwięk pukania do drzwi.
-Rose wszystko w porządku? -Dymitr. Już mnie denerwuje że cały czas się o mnie martwi.
-Jest dobrze daj mi chwilkę.-Nic nie od powiedział tylko odszedł od drzwi. Ja wyszłam z łazienki i stałam przy kanapie, dalej nic nie pamiętam. Obudziłam się na łóżku. Od razu wstałam i poszłam poszukać Dymitra nie było go w domu. A może to wszystko mi się przyśniło? Zobaczyłam kartkę na stole w jadalni.
Musimy wcześniej wyjechać poszedłem spakować przyjdę po ciebie o 17:00 spokój swoje walizki.
Dymitr.
A jednak mi się to nie przyśniło. Popatrzyłam na zegarek który wisiał na ścianie była 15:00. O Cholera muszę się szybko pakować. Wyjęłam z szafy falizke i spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy: ciuchy, bielizna, kosmetyki, zdjęcia rodziców i brata, laptop, telefon,kurtki, bluzy, trochę biżuterii mamy, ładowarki , pieniądze. Jak umyłam i przebrałam była już 17:00 usłyszałam dzwonek do drzwi. To pewnie Dymitr zerknęłam przez okno na drzwi. O nie to oni. Przez pewien czas byłam z pewnym typkiem i jak się dowiedziałam kim on jest to uciekam od niego. Byłam tydzień w Turcji żeby pomyślał że wyjechałam. Teraz mnie znalazł. Zauważałam Dymitra parkującego samochód przed domem, dzięki Bogu popatrzył się na okno i mnie zauważył. Pokiwałam głową żeby tu nie przychodził. A on wyszedł z auta i podszedł do tych facetów. Ja odeszłam od firanki i szepnęła sama do siebie.
-Co on kurwa robi?!
Podeszłam bliżej drzwi i zaczęłam podsłuchiwać
-W czym mogę pomoc? -usłyszałam Dymitra.
-My do Rose.
-Tu nie mieszka żadna Rose.
-To jej dom....
-Wam chodzi o wcześniejszą właścicielkę? Przykra historia zabiła się rok temu .
-Aha... to my nie przeszkadzamy. Do widzenia.
-Do widzenia. -drzwi się otworzyły i do domu wszedł Dymitr.
-Czego oni od ciebie chcieli?
-Nic poprostu to jest moja przeszłość niechce o tym rozmawiać.
-Niech ci będzie.-Dymitr poszedł do mojej walizki i podniósł ją i zaniósł do samochodu. Zamknęłam drzwi od domu i usiadłam obok Dymirta i ruszyliśmy jakieś 30 min jechaliśmy na lotnisko a potem 1 godzinę samolotem i portem następną godzinę z lotniska do Akademii. Zasnęłam kiedy jechaliśmy autem. Obudził mnie głos Dymitra.
-Rose już jesteśmy na miejscu.
-Boże daj mi siły.
-Nie będzie tak źle.
-Ta jasne
-Dramatyzujesz.
-Jak byś był odcięty od ludzi a byś nagle poszedł do najliczniejszego miejsca co byś powiedział?
-Masz racje, nie masz czego się bać ja przecież tu pracuje ale ty masz swoje sprawy i nie możesz przy mnie cały czas być.
-Wiem że dasz sobie świetnie rade
-Ta jasne
-Nie opesymistką
-Ja stwierdzam fakty
-Pomyśl że Natalia na ciebie czeka
-A no właśnie zadzwonie do niej - wyjęłam telefon z torby i zadzwoniłam
-Halo? Natalia?
-Tak Rose.
-Możesz po mnie przyjść jestem pod głównym wejściem.
-Miałaś za dwa dni przejechać plany się zmieniły.
-Dobra zaraz będę.
-Musisz...-Nagle zabrzmiał dźwięk syren ostrzegawczych.-Strzygi... zostań tu i się nie ruszaj. -Dymitr wysiadł z samochodu z a Akademii wybiegło mnóstwo strażników. Chwile siedziałam w samochodzie i patrzyłam na walkę. Dampiry przegrywaly wiec postanowiłam im pomóc. Wyjęłam z torby srebny kołek i wysiadlam z samochodu. Odrazu ruszyłam na Strzygi. Po jakiś trzydziestu minutach waliki ja zabiłam z 30 strzyg sama. Kiedy nie było ani jednej Strzygi usiadłam na ziemi i musiałam odpocząć. Ktoś położył mi rękę na ramieniu, popatrzyłam na tą osobę to był Dymitr.
-Wszystko dobrze?
-Tak nawet mnie nie drasneły.-chyba.
-Jestes niesamowitą strażniczką.
-Ta jasne-Dymitr usiadł obok mnie.
-Rose ja zabiłem teraz z 10 strzyg z pomocą innych strażników.
-Dymitr ja nie mam pojęcia jak ja to zrobiłam.
-Powinnaś iść zemną do dyrektorki Akademii.
-Ja teraz żałuję że tu jestem chcę wrócić do domu
-Rose nie bój się nowych wyzwań.
-Ty chyba nie rozumiesz? Ja boje się własnej siebie. Ja nie mogę być najlepsza od wszystkich.
-Wiesz co jesteś bardzo dobrą w walce dampirzycą i powinnaś być już strażniczką. -Dymitr chodź do tej dyrektorki bo nie chce dalej o tym rozmawiać. -Bez słowa wstaliśmy i Dymitr zaprowadził mnie do taj dyrektorki.
-Ty zapewne jesteś Rose.
-Tak.
-Dymitr mi mówił o twoich zdolnościach. -popatrzyłam na Dymitra.
-Moim zdaniem ona nie musi przechodzić szkolenia na strzażnika, zabiła przed chwilą z trzydzieści strzyg sama. Ja z pomocą innych zabiłem mniej niż 10. Tylko jej brakuje pewności siebie i dyscypliny.
-Dymitr popracuj nad nią i witamy w szeregach. Dymitrze zaprowadzi ją do pokoju dla strażników.-Z Dymitrem wyszliśmy od Dyrektorki. Nie mogę mu powiedzieć dlaczego jestem tak dobr z walki, jeżeli się dowie to będzie pytał jakim cudem przeżyłam. Dymitr wyrwał mnie z zamyślenia.
-Dymitr ja nie mam pojęcia jak ja to zrobiłam.
-Powinnaś iść zemną do dyrektorki Akademii.
-Ja teraz żałuję że tu jestem chcę wrócić do domu
-Rose nie bój się nowych wyzwań.
-Ty chyba nie rozumiesz? Ja boje się własnej siebie. Ja nie mogę być najlepsza od wszystkich.
-Wiesz co jesteś bardzo dobrą w walce dampirzycą i powinnaś być już strażniczką. -Dymitr chodź do tej dyrektorki bo nie chce dalej o tym rozmawiać. -Bez słowa wstaliśmy i Dymitr zaprowadził mnie do taj dyrektorki.
-Ty zapewne jesteś Rose.
-Tak.
-Dymitr mi mówił o twoich zdolnościach. -popatrzyłam na Dymitra.
-Moim zdaniem ona nie musi przechodzić szkolenia na strzażnika, zabiła przed chwilą z trzydzieści strzyg sama. Ja z pomocą innych zabiłem mniej niż 10. Tylko jej brakuje pewności siebie i dyscypliny.
-Dymitr popracuj nad nią i witamy w szeregach. Dymitrze zaprowadzi ją do pokoju dla strażników.-Z Dymitrem wyszliśmy od Dyrektorki. Nie mogę mu powiedzieć dlaczego jestem tak dobr z walki, jeżeli się dowie to będzie pytał jakim cudem przeżyłam. Dymitr wyrwał mnie z zamyślenia.
-Widzisz nie musisz nawet tu się uczyć.
-Uczyłam się wystarczająco długo sama.
-Daj spokój i tak bedziesz miała kontakt z innymi.
-Dlatego chcę wracać.
-Rose nikt nie został strażnikiem bez szkolenia.
-Dymitr ty nie rozumiesz ja niechce zostać strażnikiem!
-Rose nie masz już odwrotu.
-To wszystko przez ciebie.
-Dobra uznajmy że wróciłaś i co byś robiła na wsi? Pakowała się w kłopoty?
-Nic nie wiesz to sie nie odzywaj.
-Dlaczego mi nie powiesz o swojej przeszłości ?
-Bo cię nie znam, skąd mam wiedzieć że mogę ci ufać!
-Rose nikt nie został strażnikiem bez szkolenia.
-Dymitr ty nie rozumiesz ja niechce zostać strażnikiem!
-Rose nie masz już odwrotu.
-To wszystko przez ciebie.
-Dobra uznajmy że wróciłaś i co byś robiła na wsi? Pakowała się w kłopoty?
-Nic nie wiesz to sie nie odzywaj.
-Dlaczego mi nie powiesz o swojej przeszłości ?
-Bo cię nie znam, skąd mam wiedzieć że mogę ci ufać!
<3
OdpowiedzUsuń